#wgóryzmpd, ZWIEDZAMY

Mateusz w Kurlandii cz.1

Matka Mateusza wyraziła zgodę, by chłopiec mógł spędzić niemal tydzień wakacji u nas, w „Kurlandii”. Postaraliśmy się, by Mati wykorzystał ten czas jak najlepiej i poznał najciekawsze atrakcje Dolnego Śląska. Wybór był trudny, bowiem nasz region obfituje w rozrywki przyrodnicze, sportowe i intelektualne, a my mieliśmy te niepełne 6 dni do dyspozycji. Do tego nadszedł ten wyczekiwany dzień dziesiątych urodzin Michała i to determinowało nasze wspólne plany na 24tego lipca. Michał był niesamowicie szczęśliwy z przyjazdu swojego starszego „brata”, dość wylewnie okazywał emocje względem długo wyczekiwanego gościa. ” Ja Cię tak kocham, no!”.

Logistycznie ogarnęliśmy to następująco…

W dniu urodzin Michałka nie mogło zabraknąć gokartów i słodyczy. Udaliśmy się więc na parking Stadionu Miejskiego we Wrocławiu, gdzie chłopcy wyszaleli się w małych, lecz szybkich i zwrotnych pojazdach. W oczekiwaniu na naszą kolej, synowie zachęcali Jacka do wygłupów. Szymcio przyglądał się tym przepychankom z rozbawieniem, a potem cierpliwie poczekał na braci. Jacka poraziła cena biletów…Nie zdecydował się na jazdę.

http://lemans.net.pl/wroclaw/

Tortu w kształcie Pikachu nie zdążyłam upiec (miałam dobę, by zakończyć remont w domu i porządnie wysprzątać pomieszczenia), ale poszliśmy wspólnie do pijalni czekolady Wedel. Mus czekoladowy z malinami był czymś, co wynagrodziło Michałkowi brak urodzinowego ciasta. Biopaliwo dla jego – i tak nadmiernie energicznego – organizmu.

W góry! Szklarska Poręba. Wodospad Szklarki to miejsce, do którego łatwo dostać się nawet osobom niepełnosprawnym, poruszającym się na wózku. My mamy własny patent: nosidło Manduca. Kangurzymy Szymonka i jest to forma terapii, dzięki której znacząco poprawia się zarówno czucie głębokie, jak i oddech dziecka.

Mijaliśmy ciekawe kompleks skalne.

Dość dobrze wykonany podjazd, gwarantuje dotarcie pod samą wodną kaskadę. Na skalnym progu, na wysokości 520 m. n.p.m., znajduje się Szklarka, której wody spadają szerokim strumieniem, zwężającym się następnie ku dołowi i skręcającym spiralnie. U podnóża tworzy się kocioł eworsyjny, czyli charakterystyczne zagłębienie w – wydrążonej przez wodę – skale.

Jeszcze pamiątkowa fotografia…

…i poszliśmy zobaczyć wodospad z góry. Następnie przemieściliśmy się na kolejny parking , by dotrzeć do Wodospadu Kamieńczyka. Czekało nas trzydzieści minut wędrówki pod górę. Nie jest to wymagające podejście, ale Szymon krztusił się w nosidle, więc…wniosłam syna na rękach. Po drodze nie było żadnego miejsca, gdzie mogłabym odpocząć i złapać oddech. Jacek nie ma biegłości w stabilizowaniu syna w takiej pozycji, więc musiałam zebrać wszystkie siły.

Pot lał się ze mnie ciurkiem…Na górze wielu turystów oczekiwało na zakup biletów, co mnie – przyznam szczerze – podłamało. W kasie otrzymałam informację, że regulamin nie zawiera przepisu zezwalającego osobom niepełnosprawnym na wejście do obiektu bez kolejki. Na szczęście spotkaliśmy się z ogromnym zrozumieniem ludzi, którzy zaproponowali, że nas przepuszczą. Wtedy…dla mnie…to było bardzo ważne. Doceniam, że dzięki ich życzliwości, nie musieliśmy stać kilkudziesięciu minut z porażonym pięciolatkiem w ramionach. Nie spodziewałam się, że tak mnie ta krótka wędrówka zmęczy. Nauczka na przyszłość: zawsze mieć ze sobą chustę! Syn – z racji porażenia mózgowego – ma kłopoty z przełykaniem i nigdy nie wiadomo, kiedy przytka się wydzieliną.

Wodospad Kamieńczyka znajduje się na wysokości 843 m. n.p.m i jest najwyższym wodospadem w polskich Sudetach. Woda spada w postaci trójstopniowej kaskady o wysokości 27 metrów. Za środkową kaskadą wodospadu znajduje się – wykuta sztucznie przez Walończyków – jaskinia „Złota jama” ze skupiskami pegmatytu i ametystów. Z tym miejscem związana jest legenda.

Na stronie szklarskaporeba.pl przeczytać można: „Wodospad powstał z łez siedmiu rusałek, które opłakiwały śmierć jednej z nich zakochanej w Kamieńczyku Broniszu, który wysoko w Karkonoszach szukał szlachetnych kamieni aby pomóc w biedzie chorej matce. Łabudka, bo tak nazywała się rusałka, nie bacząc na ostrzeżenia sióstr zakochała się w śmiertelniku. Oddała mu swój cały skarb – drogocenne kamienie, aby ten mógł przeznaczyć je na leczenie chorej matki. Bronisz, który odwzajemnił uczucie rusałki obiecał, że niedługo wróci. Tak się jednak nie stało, choć Łabudka wypatrywała Bronisza prze wiele dni. W końcu chora z tęsknoty postanowiła odszukać ukochanego. Ruszyła spod swego domu pod Łabskim Szczytem na północ w kierunku Hali Szrenickiej. Stamtąd ostrożnie posuwała się w dól. Nagle zobaczyła przerażający widok – ciało swego ukochanego, który spadał ze skalnego urwiska. Rusałka z wrażenia poślizgnęła się i upadła koło Bronisza. Siostry długo płakały nad losem kochanków, a z ich łez powstał wodospad Kamieńczyka – jedno z najpiękniejszych miejsc w Karkonoszach”.

Droga do wąwozu to metalowa konstrukcja z wieloma schodami, część z nich zbudowana jest z prześwitującej kratownicy. Jest tam dość wąsko, więc sprowadzenie Szymka w dół wymagało ode mnie sporo uwagi, stawiania przemyślanych kroków. Nie ma tam kasków dla malutkich dzieci, dlatego zachowywałam szczególną ostrożność. Tuliłam synka, by uczynić to zejście bardziej komfortowym dla dziecka.

Schodziło się znacznie lżej…Musiałam tylko patrzeć pod nogi, bo sporo tam mniejszych i większych okruchów skalnych.

Opowieści o drogocennych skałach i minerałach rozpaliła wyobraźnię Michałka, który interesuje się geologią. Kilka miesięcy temu Uniwersytet Przyrodniczy zorganizował dla syna zajęcia w Instytucie Nauk o Glebie i Ochrony Środowiska. Doktor Tyszka wyjął większość eksponatów z gablot i z pasją opowiadał o nich. Tym razem pojechaliśmy poszukać własnych okazów do domowej kolekcji. Odwiedziliśmy Muzeum Mineralogiczne w Szklarskiej Porębie, przy ulicy Kilińskiego 20.

To była niesamowita wędrówka w czasie! Przenieśliśmy się do epoki dinozaurów. Mogliśmy podziwiać jaja, skamieniałe szkielety prehistorycznych gadów oraz odciski rozmaitych zwierząt i roślin. Doskonale zachowane amonity, zatopione w ogromnych bursztynach owady, wielkie ametysty, przecięte geody…

Wszyscy aż kipieli z emocji na widok kości tyranozaura. To był młody osobnik, ale i tak zrobił na nas wrażenie. Eksponaty miały certyfikaty autentyczności i zostały – w większości – przywiezione ze światowej giełdy minerałów i skamieniałości.

Szklarska Poręba pretenduje do miana Mineralogicznej Stolicy Polski. W Karkonoszach i Górach Izerskich można znaleźć: ametysty, kryształy górskie, kwarce dymne, agaty, turmaliny, oliwiny, hiacynt, izeryn, moriony, awenturyn, beryl, turmalin, akwamaryn, topaz, kamień księżycowy. Średniowieczni znawcy geologii i górnictwa – Walończycy – wzbogacali się dzięki wyprawom w ten odległy wówczas zakątek Europy. Bez trudu w górskich potokach i skałach można znaleźć prawdziwe skarby ziemi. W poszukiwaniach służą pomocą przewodnicy sudeccy i Walończycy, członkowie Sudeckiego Bractwa Walońskiego – czytamy na stronie szklarskaporeba.pl.

Wybraliśmy się zatem do Chaty Walońskiej, w której również zgromadzono potężną kolekcję skał i minerałów. Mieliśmy kłopot z zaparkowaniem auta, bowiem w pobliżu nie ma miejsc postojowych. Auto należy zostawić gdzieś w bocznych uliczkach, a do budynku – pełnego nieożywionych cudów natury – dojść spacerowym krokiem w ciągu kilku minut. Innego rozwiązania nie znaleźliśmy, a niezręcznie było wjeżdżać komuś na nieogrodzone podwórko.

W Chacie dostałam amoku! Wszystko zabrałabym do domu!!! Cudne okazy, ale niesamowity wybór. Wielkie pomieszczenia wypełnione geologicznymi „perełkami”, z których znaczna część przeznaczona jest na sprzedaż…

Musiałam, po prostu musiałam coś uszczknąć dla siebie, bo bym chyba zaczęła cierpieć na bezsenność. Ha ha ha. Do domu wróciliśmy z agatem, cytrynem, agatami polskimi i kryształami górskimi. Cuda! Michałek ma podświetlaną gablotę na nasze pamiątki z górskich wypraw. W dzień jest to witryna pełna przepięknych eksponatów, a w nocy spełnia rolę lampki, pozwalającej dziecku bezpiecznie dotrzeć do łazienki.

Niestety większość wyciągów w regionie jest nieczynna od godziny 16-17stej. Zupełnie niespodziewanie mieliśmy więc sporo czasu do zagospodarowania. Krucze Skały, gdzie niegdyś był fantastyczny park linowy, w tym roku nie zostały udostępnione turystom. Po chwili wertowania stron internetowych, natrafiliśmy na Trollandię i tam też skierowaliśmy swoją uwagę. Znajduje się ona na terenie parku miejskiego w centrum miasta, przy ul. Jedności Narodowej – naprzeciwko Skweru Radiowej Trójki.

„Zielona Trasa Adventure – średniej trudności przeznaczona dla osób o minimalnym wzroście 1,30 m. Zawieszona na wysokości od 4 do 10 m. Do pokonania m.in. deskorolka, równoważnia, zjazd na trapezie, tyrolki”- taki opis znajduje się na stronie organizatora.

http://trollandia.pl/szklarska-poreba.html

O ile byłam absolutnie pewna, że dla Michałka przejście przez wszelkie mosty linowe będzie absolutnie banalne, o tyle niesamowicie zaskoczył mnie Mateusz! Chłopiec przez ostatni rok bardzo wydoroślał, nabrał pewności siebie. Doskonale sobie poradził i – co niezwykle ważne – asekurował rozentuzjazmowanego Michałka, który nie zawsze skupiał się na prawidłowym podczepieniu się do linek. Byłam z chłopców bardzo dumna i naprawdę miło zaskoczona dojrzałością i opiekuńczością Matiego. A ostatnie przeszkody wymagały naprawdę samodyscypliny! Tam było bardzo wysoko, a spacerujący po ruchomych beczkach synowie, zrobili na mnie duże wrażenie.

W nagrodę za wysiłek i dobrą współpracę, dzieci miały wybrać sobie wymarzone spinnery. Zabawki w miasteczku osiągały jednak szokujące ceny, dlatego zdecydowaliśmy się na ich zakup przez internet. Michał dostał potem metalicznego pająka, a Mati chciał się dłużej zastanowić nad wyborem. Tymczasem bawili się tymi kolorowymi łożyskami, które zabrali ze sobą w góry. Syn Jacka potrafi okręcać spinner w taki sposób, że przypomina to dobrą sztuczkę cyrkową. Nawet zebrał pochwały od jakiś starszych pań, które przypadkowo widziały te popisy. Nikt z nas nie potrafił ich powtórzyć, co bardzo chłopca cieszyło…

Mamy troje dzieci. Każde z nich jest wyjątkowe na swój sposób.

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *