Bez kategorii

Michał i jaja w zbroi

   Kiedy mówię, że mój czteroletni syn chętnie ze mną gotuje odnoszę wrażenie, że nie wszyscy wierzą, iż to może interesować tak małe dziecko i jest ono w kuchni bardzo pomocne. A jednak 🙂 Ledwo zacznę coś szykować a Michał doprasza się, abym posadziła go obok siebie na szafce.

   Mój syn bez problemu pokroi zielonego ogórka w kostkę zwykłym nożem. Uczyłam dziecko posługiwać się nożykiem i nożyczkami już jak miało dwa lata. Oczywiście obserwatorzy nie szczędzili mi komentarzy, ale nie dałam się zaszczuć. Jestem ratownikiem, a przede wszystkim kochającą mamą i najlepiej wiem, co jest dla mojego dziecka odpowiednie. Dzięki temu, że nie miałam dla syna taryfy ulgowej a nawet pozwalałam mu na zdobywanie trudnych doświadczeń, obecnie Michałek wraca do pełnej sprawności. Nie hamowałam jego rozwoju swoja nadopiekuńczością. To niestety często obserwuję u niektórych rodziców…

   Dzisiaj Michałek pomógł mi zrobić jajka w zbroi. Jakoś nie przekonuje mnie robienie jaj w skorupkach. Po pierwsze ciężko ją przeciąć na pół, żeby nie pękła. Po drugie podczas jedzenia trzeba wydłubywać kruszącą się skorupkę. Do mnie to nie przemawia. My zamieniliśmy mundurek na zbroję 🙂

   Osiem jaj pogniotłam tłuczkiem do ziemniaków z dwoma surowymi, krojonym szczypiorem, łyżeczką miękkiego masła oraz gałką muszkatołową, pieprzem i solą. Michałek nakładał jajka do foremek…

 

   Zrobił to tak dokładnie, że nie musiałam poprawiać. I nawet bałaganu wielkiego tym razem nie narobił 🙂  

 

   W tym czasie ja obok obierałam ziemniaki i postawiłam je do gotowania. Dziesięć minut przed końcem wstawiłam jajka do piekarnika aż się lekko zarumienią. Gorące ziemniaki zagniotłam z łyżką śmietany.

   Potrawę podałam na talerzu wraz ze zbroją. Kusi mnie, aby następnym razem foremki natrzeć masłem i posypać drobną bułką tartą. Potem nałożę jaja i po upieczeniu wyciągnę je z foremek i odwrócę w formie piramidek. Może ułożę je na liściu sałaty wraz z dodatkami? Hmmm. Będzie pięknie.

   Tym razem dłubaliśmy w foremkach a sałatkę podałam w małej miseczce. Były w niej krojone ogórki i pomidory bez pestek, drobno posiekana mała cebulka i trochę śmietany. Doprawiłam solą i pieprzem.

  

   Podczas obiadu przypomniałam, że to Michałek go dziś robił. Nie zostało na talerzach nic, co jest chyba najlepszą recenzją tego prostego, lecz bardzo smacznego dania 🙂

***

  

   

2 thoughts on “Michał i jaja w zbroi

  1. Inna wersja kotlecików z jajek 🙂 Musze spróbowac, wyglada fajnie 🙂 A wiesz, ze podobno ogórków nie mozna jesc razem z pomidorami? Ale co tam, ja tez tak lubie ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *