KREATYWNIE

Kostium Mały Książe

Uszyłam. Kto, kurna, jak nie ja? Ha ha ha.

Dziecięce marzenie spełnione, samoocena matki ma się dobrze. Wszyscy szczęśliwi. Jestem lżejsza o osiemdziesiąt złotych, a bogatsza o miłą rozmowę ze Sprzedawcą z Ekomel’a II na Krętej. Miał cierpliwość ciąć 20cm czerwonego materiału z belki, 30 żółtego…Pozostało jeszcze kupić jakieś 130 centymetrów zielonej dzianiny pętelkowej, ja – panikara – wzięłam półtora metra, żeby się nie stresować przy robienia wykrojów. Został mi więc spory kawałek, zrobię z niego czapki dla chłopaków i kominy. Jeszcze zielony zamek i trzy guziki, które – jak sobie właśnie uzmysłowiłam – zapomniałam przyszyć. Zaraz to nadrobię…

Michał z uporem maniaka mówił, że szalik ma mieć „taki trójkont na końcu” i powoływał się na ilustracje Małego Księcia, więc przysiadłam jeszcze na chwilę do maszyny. Strój jest skończony.

Mój Mąż okazał się bardzo dowcipny. Poprosił o kostium…Chewbacca. Jakby ktoś nie kojarzył, to ten wielki stwór z rasy Wookieech, podobny do małpy. Ha ha ha. Chwała Bogu – żartował.

***

11 thoughts on “Kostium Mały Książe

  1. Mały Książe jak malowany!! Podziwiam za chęci i wytrwałość, nic tylko brać przykład i pokonywać swoje codzienne „niechcenia”.. dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *